Dwa miasta, dwie defilady, jeden dzień. W Warszawie prezydent odbiera tradycyjną defiladę lądową, a w Gdyni premier otwiera paradę okrętów wojennych. Zamiast wspólnego świętowania na jednym podium, Polacy będą oglądać w telewizji połączoną transmisję z dwóch różnych światów polskiej polityki. Czy stać nas jeszcze na jeden wspólny moment dumy?

Żadna narracja MON o demonstrowaniu siły armii w różnych zakątkach kraju nie zmieni ponurej rzeczywistości - Święto Wojska Polskiego upłynie pod znakiem rozłamu politycznego, w którym potężne defilady i modernizacja sił zbrojnych staną się, mimo że istotnym, ale niestety jedynie tłem dla otwartego konfliktu między prezydentem Karolem Nawrockim a rządem Donalda Tuska.

Wystąpienia szefa rządu w Gdyni o godz.11.30 oraz zwierzchnika sił zbrojnych w Warszawie po 12. staną się papierkiem lakmusowym dla polskiej polityki obronnej. Pokażą, czy w obliczu strategicznych wyzwań potrafimy jeszcze zachować jakikolwiek wspólny mianownik dla naszego bezpieczeństwa.

Klub Gazety Wyborczej

kalendarium