- Przyjdzie czas, że będę hegemonem na 110 m przez płotki. Że będę pewniakiem - obiecał w marcu, tuż po zdobyciu halowego mistrzostwa świata na 60 m przez płotki. Ledwie pięć miesięcy po tej hucznej zapowiedzi 24-letni Jakub Szymański właśnie dobiegł do brązu mistrzostw Europy na stadionie w Birmingham. To są narodziny nowej gwiazdy polskiej lekkoatletyki! Tym ciekawsze, że naprawdę bolesne.
- Tak, bałem się w głowie – powiedział nam Jakub Szymański prawie równiutko rok temu o bieganiu na 110 metrów przez płotki. Bo to tylko na pozór to samo co jego ukochane 60 metrów przez płotki w hali. To aż dwa razy więcej płotków do pokonania, a Polak skacze nad nimi za wysoko, bo kiedyś trenował skok wzwyż.
Rok temu staliśmy z Kubą i długo rozmawialiśmy po mityngu Diamentowej Ligi w Chorzowie. Na tamtym Memoriale Kamili Skolimowskiej Kuba pobiegł bardzo dobrze i próbował przekonywać (chyba siebie najbardziej), że już się biegania na stadionie nie boi. Ale zaledwie trzy tygodnie później przepadł z kretesem w eliminacjach MŚ w Tokio. Jeden z już wtedy najlepszych płotkarzy świata w hali, na MŚ na stadionie został sklasyfikowany dopiero na 35. miejscu. To była nawet nie porażka, tylko klęska.
Klęski i pomoc od Jordana, LeBrona, Nadala oraz Bryanta






