Robert Lewandowski strzelił trzy bramki w ostatnich trzech meczach w barwach Chicago Fire. Po niemrawym początku, polski napastnik rozpoczyna powrót do wysokiej dyspozycji. Jego pierwsze występy przeanalizował Tom Hindle z portalu goal.com. Dziennikarz jest wręcz przerażony możliwościami, jakie stoją przed Fire z Lewandowskim na szpicy.

Kamil Krzaczynski / IMAGN IMAGES via Reuters Connect

Po czterech latach spędzonych w FC Barcelonie Robert Lewandowski postanowił zamienić słoneczną Katalonię na wietrzne Illinois. Początek przygody w Chicago Fire nie wypadł okazale. Przełożony debiut, a później dwa mecze bez trafienia. Pojawiły się znaki zapytania, ale wtedy Lewandowski wrócił do strzelania bramek.

Zobacz wideo Hit! Polonia w Chicago oszalała na punkcie Lewandowskiego

Dwa gole z Charlotte w MLS, jeden przeciwko Santos Laguna w Leagues Cup. Na tą Polak musiał jednak trochę poczekać. "W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Lewandowski dopiął swego. Najpierw dostał piłkę na 15 metrze i świetnie zgrał do Zinckernagela, ale jego strzał obronił bramkarz rywali. Do piłki dopadł na czwartym metrze Lewandowski i popisał się skuteczną dobitką!" - relacjonował Paweł Matys, dziennikarz Sport.pl.