Mogłabym spędzić w pracy 12 godzin i nie wiem, czy zrobiłabym wszystko, czego od nas wymagają - mówi kierowniczka jednej ze Stokrotek. I na starcie nowego etapu protestu w tej sieci, mówi, że ma jedno marzenie: - Chciałabym, żeby prezes usiadł z nami i usłyszał, jak naprawdę wygląda praca w jego sklepach.

Jest ranek. Pani Anna [imię zmienione], kierowniczka ponad 700-metrowego sklepu w północno-zachodniej Polsce przychodzi do pracy.

Najpierw idzie po gazety. Leżą na zewnątrz. Potem wypieka pieczywo. Później wprowadza faktury i składa zamówienie na pieczywo. Obchodzi sklep. Na stoisku z warzywami musi posprzątać, wyrzucić to, czego nie można już sprzedać, pokroić arbuzy, selery. Potem sprawdzić puste miejsca na półkach. To ostatnie zajmuje jej czasami półtorej do dwóch godzin. A później zaczyna się wykładanie towaru.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

MATERIAŁ PROMOCYJNY