Pracownice Stokrotki w Sosnowcu dowiedziały się od przełożonej, przy klientach, że są "flejtuchami", a za ladą mają "syf".
Pani Beata jest częstą klientką jednego ze sklepów sieci Stokrotka w Sosnowcu. - Niedawno był tam remont. Więcej regałów, więcej produktów, ale mam wrażenie, że zmiany dotknęły też kadrę zarządzającą - opowiada "Wyborczej".
Czytelniczka skontaktowała się z nami, gdyż jak relacjonuje, była świadkiem zachowań, które ją zbulwersowały i są jej zdaniem kompletnie nie do przyjęcia.
- Pracownik - zakładam, że przełożony - pokrzykiwał, czy wręcz zastraszał pracownice niższego szczebla. Kolejka przy ladzie z mięsem, a pani kierownik na całe gardło krzyczy, że dziewczyny mają za ladą "syf", że są "flejtuchami" - opisuje i zaznacza, że nawet jeżeli tak jest, to nie był to czas i miejsce na takie połajanki.
Materiał promocyjny






