Kraków jest już zmęczony politycznym wzmożeniem. Jeśli we wrześniu frekwencja będzie niska, wybory może rozstrzygnąć nie walka o niezdecydowanych, lecz mobilizacja własnego elektoratu.
171 tys. krakowian zagłosowało za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego, czyli o niewiele ponad 43 tys. więcej niż liczba wyborców, którzy dwa lata temu poparli Łukasza Gibałę w drugiej turze wyborów prezydenckich. Teraz mieszkańcy ponownie pójdą do urn – premier wyznaczył przedterminowe wybory na 27 września.
Do pierwszej tury zostało niewiele ponad półtora miesiąca, a stawka wcale nie jest symboliczna. Nowy prezydent obejmie urząd co prawda tylko na resztę kadencji, ale w praktyce oznacza to ponad dwa i pół roku rządzenia: trzy budżety miasta, decyzje inwestycyjne, zmiany personalne w urzędzie i spółkach miejskich oraz – co zapewne najbardziej nęci kandydatów – możliwość zbudowania pozycji przed wyborami samorządowymi w 2029 roku.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
MATERIAŁ PROMOCYJNY






