Gdyby tylko mieszkańcy centrum Krakowa decydowali w niedzielnym referendum, to Aleksander Miszalski pozostałby prezydentem miasta.
Wiele o wynikach niedzielnego głosowania w Krakowie w sprawie odwołania prezydenta i radnych Krakowa mówią dane o frekwencji w poszczególnych rejonach miasta. Ta bowiem była kluczowa. Próg ważności wynosił 26,98 proc. uprawnionych do głosowania w przypadku pytania o prezydenta i 30,59 proc. w głosowaniu dotyczącym przyszłości rady miasta. Progi wynikały z zapisów ordynacji wyborczej.
Zgodnie z ustawą o referendum lokalnym głosowanie jest ważne, gdy udział w nim weźmie co najmniej trzy piąte liczby osób uczestniczących wcześniej w wyborze danego organu. W przypadku prezydenta Krakowa próg wyniósł dokładnie 158 555 uczestników (obliczony w stosunku do drugiej tury samorządowych wyborów prezydenckich w Krakowie), a dla rady miasta - 179 792 osób.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny











