- Nie ma konfliktów, ale lekki smrodek po tym wszystkim pozostał. Nie uzyskałem pewnych odpowiedzi, to dlatego. Ale generalnie mam to już totalnie za sobą, nie wracam do tego, nie interesuje mnie to - mówi Dawid Tomala. Sensacyjny mistrz olimpijski w chodzie uznał, że piąta rocznica złota, jakie wywalczył na igrzyskach w Tokio, jest dobrą okazją, żeby ogłosić, że jego kariera się skończyła.
Pracował na budowie, żeby przygotować się do igrzysk olimpijskich. I sensacyjnie je wygrał. W 2021 roku Dawid Tomala (rocznik 1989), zdobywając złoto w chodzie sportowym na 50 km na igrzyskach w Tokio, został największą rewelacją polskiego sportu.
Dlaczego dziś już nie trenuje? Dlaczego, zamiast przygotowywać się do walki o medal mistrzostw Europy (odbędą się od 10 do 16 sierpnia w Birmingham), szykuje się tylko do wyjścia przed tłum kibiców za kilkanaście dni w Chorzowie (zawody Diamentowej Ligi odbędą się 23 sierpnia) i do pomachania im na pożegnanie? W szczerym wywiadzie z Dawidem Tomalą rozmawiamy o jego nowym życiu. I również o starych, trudnych sprawach.
Łukasz Jachimiak: Rozmawiamy w piątą rocznicę twojego olimpijskiego złota z Tokio, a właściwie z Sapporo, bo tam je zdobyłeś. I mam pytanie, po którym poczujesz się trochę jak na rozmowie o pracę w korporacji – czy wtedy, pięć lat temu, zapytany „Gdzie się pan widzi za pięć lat?", przyszłaby ci w ogóle odpowiedź, że praktycznie już poza wyczynowym sportem?






