Według Rafała Trzaskowskiego wyniki audytu w Szpitalu Południowym potwierdzają, że postąpił słusznie, odwołując jego prezeskę i jej zastępczynie. Była już prezeska tłumaczy, że kiedy dzwoniła do szpitala, Kacprzyk "zwykle był na miejscu". Ma rację.
Opinie publikowane w serwisie wyrażają poglądy osób piszących i nie zawsze muszą odzwierciedlać stanowiska całej redakcji
W środę prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przedstawił wyniki audytu w Warszawskim Szpitalu Południowym. Na początku zaznaczył, że audytorzy nie badali kwestii dotyczących pacjentów i ich leczenia. Nie dowiemy się więc z audytu o tym, czy istotnie zaniedbywano pacjentów SOR, którym kierował Dawid Kacprzyk, i czy przez to umierali. I nie dowiemy się, czy inni pacjenci, a tym bardziej jacy konkretnie, byli przyjmowani w „saloniku VIP". Istotnie, przedmiotem kontroli wykonywanej na zlecenie miasta nie powinno być przeglądanie dokumentacji medycznej. Ale już samo istnienie „saloniku", potwierdzone przed miesiącem przez NIK, i owszem, bo to kwestia organizacji pracy szpitala.
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.








