Nie krokusy, lecz wierzbówka kiprzyca jest dziś największą atrakcją Tatr. Tysiące turystów wyrusza o świcie na Halę Gąsienicową, by zobaczyć niezwykły spektakl natury. Park apeluje: nie schodźcie ze szlaków.

W Tatrach wszystko ma swój czas. W sierpniu należy on do wierzbówki kiprzycy.

Jeszcze przed wschodem słońca na szlaku prowadzącym na Halę Gąsienicową słychać stukot kijków trekkingowych i ciche rozmowy fotografów. Nie idą na Orlą Perć ani na Kościelec. Ich celem jest coś znacznie bardziej ulotnego – morze różowych kwiatów, które przez zaledwie kilka tygodni ubarwiają jedno z najpiękniejszych miejsc w Tatrach.

Pierwsze promienie słońca muskają szczyty Świnicy, Kościelca i Orlej Perci. Kilka minut później światło schodzi niżej, rozlewając się po Hali Gąsienicowej. Zielone łąki znikają pod intensywnym odcieniem różu.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.