Wystarczyło jedno krótkie spojrzenie na miny polskich siatkarzy, gdy pojawili się w hali przylotów, by zobaczyć, jak wymęczyła ich wyjątkowo długa podróż powrotna po triumfie w Lidze Narodów. Zamiast tradycyjnego tłumu witało ich dużo skromniejsze niż zwykle grono kibiców. Ale część z fanów przeszła prawdziwy test wierności - czekała na lotnisku już dobę wcześniej, kiedy z Chin dotarł samolot bez kadrowiczów na pokładzie.

Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Zaintonowane przez kilku kibiców "Sto lat" w środowy poranek na lotnisku w Warszawie szybko ucichło. Nie dlatego, że fani nie doceniali ostatniego sukcesu polskich siatkarzy, którzy właśnie przechodzili obok nich, a dlatego, że widzieli, jak wymęczeni byli kadrowicze po wyjątkowo długiej podróży.

Zobacz wideo Bartłomiej Bołądź po przegranej w finale: "Cieszymy się z tego sezonu"

Test wierności. Siatkarze utknęli w Pekinie, kibice czekali na lotnisku w Warszawie