Gdy tylko pod koniec lipca ustał deszczowy front, w Tatry ruszyły tłumy turystów. Od ostatniej soboty lipca w tych górach zginęło siedem osób, to jedna z najtragiczniejszych serii. Ratownicy TOPR apelują o zachowanie ostrożności, zwłaszcza podczas obecnych upałów.

Takie tragiczne serie wypadków w górach zdarzają się co jakiś czas. Dekadę temu w Tatrach w okresie świąteczno-noworocznym zginęło 14 osób, siedem osób po polskiej stronie i siedem po słowackiej. W 1989 roku mieliśmy po polskiej stronie Tatr w ciągu tygodnia także siedem ofiar. 28 stycznia 2003 roku lawina pod Rysami porwała wycieczkę szkolną z Tychów. Zginęło siedem osób. Na dodatek dzień później rozbił się śmigłowiec TOPR-u.

Obecna, wakacyjna seria tragicznych wypadków w Tatrach zaczęła się w ostatnią sobotę lipca. Jak przekazała w komunikacie Horska Zachranna Służba, słowacki odpowiednik polskiego Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, dwóch polskich taterników planowało w sobotę wejście na szczyt Wysokiej (2559 m n.p.m.) w Tatrach Wysokich.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.