Jego marzenia przekreśla rekrutacja - mówi pani Sylwia o synu, który nie dostał się do żadnej z dziesięciu szkół średnich i dwudziestu dwóch klas, do których złożył papiery. W jednej z placówek zabrakło mu niecałego punktu.
Syn Sylwii zdobył w rekrutacji 130,5 na 200 możliwych punktów. Nigdzie się nie dostał. Teraz bierze udział w rekrutacji uzupełniającej: - Mieszkamy pod Warszawą. Obawiam się, że nie dostanie się nigdzie blisko domu i będzie musiał codziennie jeździć półtorej godziny do szkoły - martwi się Sylwia.
W ubiegłych latach Warszawa i okoliczne powiaty korzystały ze wspólnego systemu rekrutacji. Uczeń zaznaczał swoje preferencje - na jednej liście znajdowały się szkoły i w Warszawie, i w powiecie - a system przydzielał kandydata do pierwszej, na którą wystarczyło mu punktów. Ten model eliminował sytuacje, w których ten sam uczeń zajmował miejsce w kilku szkołach. Ale w tym roku jest inaczej.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
MATERIAŁ PROMOCYJNY, 18+







