Operatorzy programu "Czyste powietrze" mieli prowadzić najuboższych mieszkańców za rękę i chronić przed oszustami. Zamiast tego ponad sto rodzin - według ustaleń samych poszkodowanych - zostało z niedokończonymi inwestycjami, rosnącymi odsetkami i widmem zwrotu wysokich dotacji, których nawet nie widzieli na oczy. Właściciele firm, które miały prowadzić remonty domów, oskarżają państwo.

Monika Pilch z Sułkowic pod Andrychowem samotnie wychowuje dwoje dzieci. Mieszka w 40-letnim niewyremontowanym domu: nie ma ocieplonych ścian, dogrzewa się starym piecem węglowym. Uratować ją miały 136 tys. zł "Czystego Powietrza". Nigdy jednak tych pieniędzy nie zobaczyła, ale teraz państwo polskie chce, żeby te pieniądze oddała.

- Ludzie myślą, że zostali oszukani przez firmę. Nie, ludzie, jesteście oszukani przez system. Urzędnicy mówili nam, że remont wykona firma światowa, handlująca pompami ciepła, kotłami, oknami... A co było? Wykonawca, który prac nie wykonał - nie gryzie się w język Monika, która uważa, że została poszkodowana przez rządowy program "Czyste Powietrze".

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.