W Warszawie toczy się dziś debata o życiu nocnym, jakby miasto zmagało się z problemami Barcelony czy Amsterdamu. Jednak miasto, które tak szybko dogoniło Zachód za dnia, wieczorem żyje według zupełnie innych zasad.

Jest godz. 1.12 w nocy. Poniedziałek. Wracam pieszo z Kulturalnej w Pałacu Kultury. Siedzieliśmy z kolegą do zamknięcia. Byliśmy ostatnimi gośćmi. Po trzydziestu minutach dochodzę na Rakowiecką na Starym Mokotowie. Po dwóch piwach czuję lekki głód. Nie mam jeszcze ochoty wracać do domu. Chciałbym usiąść gdzieś przy barze, zamówić jeszcze jedno piwo, zjeść coś ciepłego, porozmawiać z barmanem albo z kimś przy sąsiednim stoliku. Jak bohater amerykańskiego filmu, który wie, że noc jeszcze się nie skończyła.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

MATERIAŁ PROMOCYJNY, 18+

MATERIAŁ PROMOCYJNY