Omar miał ciężki udar cieplny koło Budapesztu i dostał wysokiej gorączki. Josh został użądlony przez osę w Polsce, która wpadła przez otwory kasku. Camille nie zabrała gotówki i na Węgrzech musiała racjonować żywność. Transcontinental Race to wyścig morderczy.
Transcontinental Race to wyścig amatorów, choć potrzebne jest doświadczenie w długodystansowych jazdach, aby się do niego zakwalifikować. TRC rządzi się twardymi zasadami i ma tragiczną historię w tle. Polacy w tym roku trzymają się nieźle i wciąż napierają.
Skąd, dokąd i o co chodzi
Dwunasta edycja TCR prowadzi z Trondheim w Norwegii przez obowiązkowe punkty i odcinki kontrolne we Flåm (Norwegia), Tatrach (Polska i Słowacja), Sarajewie (Bośnia i Hercegowina) i Leskovik (Albania), aż do mety w Kalamacie. Pomiędzy punktami zawodnicy sami ustalają sobie optymalną drogę, ale zegar nie zatrzymuje się podczas snu, napraw ani przepraw promowych. Kto ma awarię i musi podjechać do serwisu (dozwolone jest korzystanie tylko z warsztatów ogólnodostępnych) może skorzystać z podwózki, ale potem do miejsca w którym przerwał, musi wrócić już na rowerze. Zakazane jest także korzystanie z dróg szybkiego ruchu. O krytycznych wpadkach najlepszych zawodników czytaj niżej.








