Dopiero rozpoczęły się wakacje, a górscy ratownicy niemal codziennie ruszają po kolejnych poturbowanych rowerzystów. - Ludzie przeceniają swoje możliwości i rzucają się na najtrudniejsze trasy - alarmują eksperci.
Kuba miał zaledwie kilkanaście lat, gdy pierwszy raz pojechał z bratem do bike parku w Kluszkowcach, by obejrzeć zawody Joy Ride. Wystarczyło oglądnąć kilka zjazdów, żeby zakochać się w tej dyscyplinie sportu. Później były treningi pod okiem doświadczonego w jeździe brata i coraz bardziej wymagające zjazdy.
– To jest zabawa. To jest niesamowity fun, nie to, co jazda po drogach, która stała się nudna – mówi. Od tamtej pory niemal każdą wolną chwilę spędza na rowerze. Treningi, kolejne zjazdy, coraz trudniejsze trasy. Wszystko po to, żeby jeździć szybciej i pewniej na najtrudniejszych trasach.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny








