Rosja po raz czwarty od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie naruszyła polską przestrzeń powietrzną. Głowica bojowa eksplodowała po raz pierwszy.
Dziś w nocy we wsi Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim według ukraińskich źródeł spadł rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. To przenoszona przez bombowce strategiczne broń nieustannie używana przez Rosję do ataków na ukraińskie miasta.
Pociski napędzane silnikiem turboodrzutowym to w rosyjskim arsenale dość nowoczesna broń. Powstały już po rozpadzie Związku Radzieckiego, z zastosowaniem technologii utrudniających wykrycie przez radary obrony przeciwlotniczej. Pocisk leci do celu z prędkością 900 km na godz., naprowadzając się na niego za pomocą systemu nawigacji satelitarnej i wgranych fotografii, dzięki którym rozpoznaje swoje położenie. Ma ponad 3 tys. km zasięgu. Standardowa głowica zawiera 400 kg materiału wybuchowego. To moc dwóch typowych bomb lotniczych. Analiza szczątków rakiet zestrzelonych nad Ukrainą wskazuje, że Rosjanie zwiększyli wagę głowicy bojowej, zmniejszając ilość paliwa pocisku. Dzięki temu Ch-101 może przenosić nawet 800 kg materiału wybuchowego. W głowicy zestrzelonych pocisków znaleziono też substancje mające na celu wywoływanie intensywnych pożarów na dużych obszarach. Zaangażowanie poważnych sił straży pożarnej w rejonie Tarnawy-Kolonii może świadczyć, że tego typu głowica rzeczywiście eksplodowała na terytorium Polski.











