Jest grudzień 1997 roku. Dla Krzysztofa A., znanego w środowisku przestępczym pod ksywą "Siwy", właściciela kilku sklepów spożywczych w Suwałkach, a także komisu samochodów i agencji towarzyskiej, to gorący czas zbijania kasy. Biznesmen od świtu krąży w interesach po mieście. Wjeżdża do garażu. W tym momencie wybucha ładunek umieszczony w podwoziu jego auta. A. przeżyje, ale straci nogę.
Niemrawo toczące się śledztwo kończy się po niecałym roku, umorzeniem z powodu niewykrycia sprawcy. Policja dobrze zna ofiarę bomby. "Siwy" z kryminalnym życiorysem liczy się w miejscowym półświatku. Nie przejmuje się decyzją organów ścigania - zamierza sam poprowadzić dochodzenie. Organizuje sztab zaufanych osób; mają ustalić, kto stał za atakiem. W styczniu 1999 dołącza do niego wielokrotnie karany Jacek Wach, który właśnie wyszedł na wolność.W jednym z suwalskich lokali, kierowanym przez gangstera o pseudonimie "Gebbels", odbywa się zjazd 100 członków mafii z północnej Polski. - Sami wytropimy, kto podłożył bombę - decydują.Aby ustalić winnego, nie cackają się podczas przesłuchiwania podejrzanych ze swojej listy. Są pobicia niewinnych osób, jak sprawa Sławomira S., którego uprowadzono z foliowym workiem na głowie. Regułą jest przetrzymywanie w odosobnionych miejscach i wymuszanie podpisania desperackich oświadczeń pod groźbą utraty życia.









