To sprawa motywowana politycznie - mówi o swoim procesie radny sejmiku województwa świętokrzyskiego z KO Gerard Pedrycz. Politycy PiS zarzucali mu, że szukał haków na jednego z bohaterów afery wizowej.
- Umorzenie sprawy na tym etapie byłoby przedwczesne - oceniła na posiedzeniu we wtorek, 28 lipca, sędzia Bożena Kotwa-Surowska. Rozpoznawała wnioski obrońców Gerarda Pedrycza (zgodził się na podanie wizerunku i danych osobowych) oraz Anny M., byłej dyrektorki Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy.
To oznacza, że proces obojga rozpocznie się jeszcze w wakacje.
Prokuratura Rejonowa Kielce-Zachód oskarżyła Gerarda Pedrycza i Annę M. o to, że jako funkcjonariusze publiczni przekroczyli uprawnienia i nie dopełnili obowiązków służbowych. Miało do tego dojść przez nieuprawnione przetwarzanie danych osobowych jednego z pracowników. Grozi im do trzech lat więzienia.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.









