Wieloletni bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego znalazł się w gronie parlamentarzystów, którzy nie podpisali wymaganej przez kierownictwo "lojalki" i zostali usunięci z partii.
Ryszard Terlecki w felietonie dla "Kuriera Krakowskiego" wskazuje, że konflikt wewnątrz PiS narastał od jesieni zeszłego roku. Według niego wielu posłów krytykowało styl medialnych i sejmowych wystąpień, jaki narzuciła partii frakcja tzw. ziobrystów, czyli byłych działaczy Solidarnej Polski.
Ścierały się przy tym dwie wizje strategii przedwyborczej: forsowany przez tzw. maślarzy (autor wymienia wśród nich Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego) kurs na twardy prawicowy elektorat, konkurujący wprost z Konfederacją, oraz linia Mateusza Morawieckiego, zakładająca powrót do centrum sceny politycznej i przyciągnięcie wyborców, których zniechęca dominacja ziobrystów.
Poseł PiS przypomniał, że po wyborach 2023 roku trwały - jak to ujął - "usilne próby" zepchnięcia Morawieckiego na margines partii, a słabe sondaże skłoniły Jarosława Kaczyńskiego do postawienia na Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera. Gdy strategia ta nie przyniosła wzrostu poparcia, Morawiecki rozwinął stowarzyszenie Rozwój Plus jako przeciwwagę dla kursu na prawo. Początkowa zgoda na funkcjonowanie "dwóch skrzydeł" partii została - zdaniem Terleckiego - storpedowana przez frakcję maślarzy, po czym kierownictwo zażądało od posłów podpisania deklaracji o niezaangażowaniu w stowarzyszenie. Ci, którzy tego nie zrobili, zostali usunięci z PiS.











