Aleksandra Wiśniewska, podróże.gazeta.pl: Wokół wakacji all inclusive co roku toczy się ożywiona dyskusja. Jedni uwielbiają, inni wyśmiewają. Dlaczego tak bardzo lubimy oceniać to, jak inni spędzają urlop?

Prof. Małgorzata Dobrowolska: To zjawisko ma głębokie podłoże w psychologii społecznej i naszej ewolucyjnej potrzebie redukcji niepewności. Oceniając innych, tak naprawdę szukamy walidacji dla własnych wyborów. W urlop inwestujemy czas, ciężko zarobione pieniądze i potężne oczekiwania, szczególnie emocjonalne. Stanowi on rodzaj życiowej nagrody za miesiące wyrzeczeń. Kiedy widzimy, że ktoś odpoczywa skrajnie inaczej, w naszym umyśle może pojawić się dysonans poznawczy: "Czy ja na pewno dobrze zarządzam swoim życiem i regeneracją?". Nasz mózg, dążąc do wewnętrznej spójności, zaczyna podważać sensowność alternatywnych modeli, aby obronić wartość naszej własnej, nierzadko kosztownej decyzji.

Krytyka all inclusive to klasyczny mechanizm obronny, najczęściej o charakterze projekcji lub racjonalizacji. Wówczas wyśmiewanie innych jest pewnego rodzaju mechanizmem i, upraszczając go, pozwala nam poczuć się lepiej i upewnić się, że ten nasz wybór jest "tym lepszym, bardziej wartościowym", sensowniejszym i bardziej rozwijającym. Jeśli spędzam urlop z plecakiem, przedzierając się przez dżunglę, łatwiej mi znieść trudy tej podróży, jeśli uznam, że leżenie przy hotelowym basenie z drinkiem jest bezwartościowe. Ponadto żyjemy w kulturze ciągłego pozycjonowania społecznego, gdzie odpoczynek przestał być sferą intymną. Sposób spędzania wolnego czasu stał się kluczowym elementem budowania tożsamości, manifestacji statusu materialnego oraz deklaracji przynależności do określonej klasy intelektualnej czy społecznej.