Fora i media społecznościowe pękają w szwach od dyskusji o all inclusive. Padają pytania 'po co?' i 'dla kogo to?'. Przeciwnicy piszą, że dla tych, którzy 'lubią hałas, jedzenie i leżenie', zwolennicy, że to wygodne dla rodzin z dziećmi, osób, które nie znają języka lub przeciążonych obowiązkami. Odnoszę jednak wrażenie, że często ma to charakter przepychanek, a nieprzekonani takimi pozostają. Zapytałam psycholog prof. Małgorzatę Dobrowolską, dlaczego tak ochoczo komentujemy urlopy innych, a jednocześnie sabotujemy własne wakacje.