Dla większości Polaków synonimem udanych wakacji jest wypoczynek na słonecznej plaży, najlepiej pod palmą. Ewentualnie nad basenem, nad którym można opalać się na leżaku i zajadać kanapkami z open baru. I żeby nie było wątpliwości: nie ma w tym nic złego. Każdy po ciężkim roku pracy ma prawo odpoczywać tak, jak mu się podoba. Jeśli jednak ktoś szuka alternatywy dla takiego sposobu spędzania wolnego czasu, a leniwe dni w temperaturze powyżej 30 stopni nie sprawiają frajdy, warto rozważyć w te wakacje podróż nie na południe Europy, lecz na północ.
Zobacz wideo Michałowski tak oszczędza na wakacjach. I to zagranicznych!
Z Legolandu w kraj!
Lot do Danii trwa mniej więcej dwie godziny. Startując w Warszawie, wylądujemy w... zupełnie innym świecie. W wakacje warto zmienić otoczenie, odciąć się od wszystkiego, aby przed powrotem nabrać energii i ze zdwojoną siłą wrócić do codziennych obowiązków. W niewielu miejscach na Ziemi nauka doceniania tego, co ważne, przychodzi z taką łatwością, jak w Danii. To miejsce, które zmienia perspektywę i być może po wakacjach tam przestaniecie gonić za tym, do czego dążyliście do tej pory.
Dania to nie tylko Legoland, choć dla większości Polaków jest to jednak główny powód, aby ten kraj odwiedzić. Jeśli ma się dzieci lub słabość do plastikowych klocków, jest to wręcz naturalny wybór. Do Billund, gdzie znajduje się ten imponujący park rozrywki, a także wspaniały "Dom Lego", dolecimy bezpośrednio z Warszawy. Widać to w statystykach odwiedzających Legoland. W zeszłym roku w stolicy Lego bawiła się największa liczba Polaków w historii. W parku z łatwością umknie nam cały dzień, warto jednak pobyt w Danii wydłużyć choć o kilka dni i wyjechać poza Billund.










