Powszechna krytyka ustaw uchwalonych przez Kneset, aby zadowolić ultraortodoksyjnych Żydów, a także hucpa ich liderów, krytykujących armię i rząd, w którym zasiadają, skłoniła premiera Izraela do taktycznego odwrotu przed wyborami.
Spór o to, czy studentów szkół religijnych należy powoływać do wojska, dzieli Izrael od dawna. Jego najnowsza odsłona ma związek z opublikowanym 19 lipca nagraniem wypowiedzi 96-letniego rabina Dowa Lando, duchowego przywódcy tzw. litwińskiej wspólnoty haredi (słowo to oznacza "bogobojnych", jak określa się ogół ultraortodoksyjnych Żydów, dzielących się na trzy grupy: chasydów, litwinów bądź litewaków i sefardyjczyków). Polityczną reprezentacją haredich jest partia Sztandar Tory, wchodząca w skład platformy Zjednoczony Judaizm Tory. Ma ona w kończącym kadencję Knesecie 7 mandatów, a w rządzie trzech ministrów.
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.








