Z różańcami w dłoniach od miesięcy wygrażają dr Gizeli Jagielskiej. Może sprawiedliwość za nękanie bliźniego dopadnie ich na sądzie ostatecznym, bo na polskie organa ścigania trudno liczyć.

Wystarczy pogłoska, że dr Gizela Jagielska będzie pracowała w jakimś szpitalu, by przed jego drzwiami wykrzykiwano o niej: Mengele albo Hitler.

Trudno zliczyć, ile takich manifestacji już było. Protestujący miesiącami wystawali najpierw przed szpitalem w Oleśnicy, gdzie pracowała ginekolożka. Placówka od lat była solą w oku środowiska antyaborcyjnego, bo gdy wiele szpitali zasłaniało się sumieniem, tam zgodnie z prawem przeprowadzano aborcje.

Manifestujący nie zważali przy tym, jaki wpływ mogą mieć na pacjentki porodówki plakaty z rozczłonkowanymi płodami i krzyki o zabijaniu dzieci. Ba, nie obchodziło ich także, że odbiorcami stali się uczniowie pobliskiej podstawówki.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.