W zagubionej na północnej Litwie Šeduvie wyrosło muzeum, na które z zachwytem patrzy cały architektoniczny świat. Ale jest coś znacznie ważniejszego niż piękno tego projektu.
- To na pewno tu? – patrzymy na siebie z niedowierzaniem, jadąc na północ przez nieruchome wioski i miasteczka. Jest cicha, słoneczna niedziela, upał, ruch niewielki. Co jakiś czas w krajobrazie pojawiają się pojedyncze sygnały znacznie starszej niż eternitowe dachy przeszłości: drewniana chałupa na skraju lasu, stodoła z glinianymi ścianami, nieczynny młyn obity blachą.
W końcu miasteczko: schowane w środku wielkiej równiny, gdzieś między Šiauliai a Panevežys, z rynkiem, kolegiatą i wielkim mimo słońca ładunkiem melancholii. Jedziemy na jego skraj. Jest.
skrót wydarzeń wtorku
kalendarium









