Mateusz Mazzini przesuwa spór z faktów na metrykę. Moje domaganie się dowodów ma świadczyć o nostalgii za dawnym światem, niezrozumieniu nowych reguł i politycznej naiwności. Słowo "dziaders" nie pada, ale sugestia jest czytelna: starszy kolega nie nadąża za rzeczywistością.
Mazzini odpowiada, że moje rozróżnienia są objawem nostalgii za logiczną polityką, której już nie ma. To wygodny chwyt. Każdą sprzeczność można odtąd uznać za potwierdzenie własnej tezy, a każdy fakt, który jej przeczy, za relikt świata, którego naiwny polemista nie zdążył pożegnać.
Od polityki nie oczekuję logiki. Od tekstu o polityce – owszem.
Mazzini w swojej odpowiedzi do mojej polemiki z jego tekstem o możliwości powstania koalicji PiS-u z Grzegorzem Braunem, zaczyna od stwierdzenia, że zgadzamy się niemal w całej rozciągłości. Nie zgadzamy się. Zbieżność dotyczy jednego punktu: amerykański konsensus wokół Izraela wyraźnie się kruszy. W Partii Demokratycznej zaszła zmiana głęboka, a w Partii Republikańskiej rośnie nurt izolacjonistyczny, który coraz częściej kwestionuje wyjątkową pozycję Izraela.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.









