Koncertowy kalendarz w Polsce jest wyjątkowo gęsty. Nic dziwnego, że problemem nie jest brak artystów światowego formatu, a raczej to, na którego z nich znajdziemy czas i pieniądze.

Osiem godzin. Tyle w internetowej kolejce spędziła 40-letnia Milena, by kupić bilety na koncert reaktywowanego Oasis. Był 31 sierpnia 2024 roku. Prawie rok później, 8 sierpnia stanęła na stadionie Murrayfield w Edynburgu, gdzie Liam i Noel Gallagher po raz pierwszy od 16 lat zagrali razem dla szkockiej publiczności.

Kiedy Milena logowała się na rok przed koncertem do internetowej kolejki, była 1028. Po wielu godzinach przesunęła się na miejsce 245. Wtedy system się wyłączył. – Zupełnie mnie to załamało. Wiedziałam, że nie mam już szans na bilety – opowiada. Bracia Gallagher reklamowali trasę jako wydarzenie wyjątkowe. Koncertów nie będzie można później obejrzeć w telewizji, kto nie znajdzie się na stadionie, zapewne straci jedyną szansę. Milena pogodziła się z porażką, ale gdy latem następnego roku trasa ruszyła, zaczęła zaglądać na oficjalną platformę odsprzedaży. Pojedyncze bilety pojawiały się rzadko i znikały niemal natychmiast. – Jeszcze dobrze nie kliknęłam Manchesteru, a już go nie było. Potem pojawiała się Irlandia i też znikała. W końcu zobaczyła bilet na koncert w Edynburgu. Jeden. Za 600 funtów. Kupiła natychmiast.