Nie znam nikogo przed trzydziestką, kto kupił mieszkanie wyłącznie za własne pieniądze. W moim pokoleniu dziedziczenie staje się szybszą drogą do mieszkania niż praca. To boli.

Jest wieczór. Siadam z kubkiem herbaty na nieswojej kanapie w nieswoim mieszkaniu. Od dłuższego czasu marzę o miejscu, które w końcu mogłabym nazwać własnym.

Otwieram laptopa i wchodzę na portal z ogłoszeniami: 620 tysięcy złotych, 420 tysięcy, ale do generalnego remontu – 40 metrów kwadratowych, w salonie stara meblościanka i dywan pamiętający czasy PRL-u, w łazience zielone płytki jak z horroru, w korytarzu boazeria, 200 tysięcy – w starej kamienicy na Górnej.

Zamykam laptopa.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.