Pan Kamil z Katowic użył gazu pieprzowego, gdy podczas spaceru z psem z impetem ruszył w ich stronę inny pies. Właścicielka psa przyjęła mandat, ale uważa, że doszło do internetowego samosądu.

Pan Kamil wyszedł na spacer ze swoim psem Mauserem na osiedlu Tysiąclecia w Katowicach. To 4-letni wilczak czechosłowacki nazywany też przez właściciela Kojotem.

Pies zawsze chodzi na smyczy. Właściciel Mausera już z daleka zobaczył innego psa biegającego po trawniku bez smyczy.

Wiedział, że to może skończyć się źle. W pewnym momencie pies podbiegł z impetem do niego i Mausera. - To wyglądało na atak. Ja już wiedziałem, co się święci, więc przytrzymałem Kojota i próbowałem odgonić wolno biegającego psa. Ostatecznie użyłem gazu, który zawsze mam przy sobie na spacerach. Pies odpuścił - opowiada.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.