Kursy "Schibboleth" wzmacniają ludzi, którzy mają władzę. Ale nie powierzchownie. Chcę, żeby byli mniej pewni siebie i swoich racji. Niech staną się ludźmi rozumiejącymi tragizm naszego bytu
Tradycyjne kursy menedżerskie nie mają sensu i można to udowodnić naukowo. Podobnie jak da się udowodnić naukowo, że najlepsi szefowie to ci, którzy mają wątpliwości i odczuwają tragizm ludzkiego istnienia. Ta zdolność może się w nich obudzić, gdy doświadczą katharsis, obcując z kulturą.
W dzisiejszym świecie właściwie jedyną szansą na to, by człowiek otworzył się emocjonalnie i nawiązał kontakt z sobą samym i z rzeczywistością, jest właśnie kultura. Oczywiście ta na poziomie i z głębią, ta, która wstrząsa i porusza. To wszystko udowodnił najpierw eksperyment, a później projekt naukowy „Schibboleth" zrealizowany przez rudowłosą Julię z Bydgoszczy, wnuczkę rabina z Pińska, która od lat zmienia szwedzki sposób myślenia o władzy, zarządzaniu i roli kultury.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
kalendarium







