Gdyby Polska wywiedziona z imaginarium Dmowskiego, patrona, jak zawsze szkodzącej ojczyźnie endecji, głoszącej ideę zabójczego dla nas "egoizmu narodowego", trwała jedynie w wyobraźni prezydenta, mogłoby to pozostawać w sferze moralnych ocen.

Autor, rocznik 1936, jest aktorem, reżyserem, scenarzystą, pisarzem i dramaturgiem

Z radością przyjąłem wiadomość o nowym wydaniu jednego z najważniejszych tekstów napisanych przez Polaka w Polsce po polsku, nie waham się powiedzieć: na przestrzeni całych naszych dziejów. To esej Jana Józefa Lipskiego „Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy". Natychmiast zamówiłem dwa egzemplarze. Dla siebie, ale też przede wszystkim dla mojego wnuka.

Mnie niegdyś ten tekst wręcz poraził. Znalazłem w nim pięknie, klarownie sformułowany światopogląd, nie powiem, że bliski mi, po prostu mój światopogląd. To rzecz o mojej ojczyźnie, która jest siostrą innych ojczyzn i należy do Rodziny Człowieczej, która zwie się Ludzkością. Kocham ją, bo jest moja, jak matka. Moja była dobra, choć miała swoje rozliczne wady. Ale była moja, urodziła mnie, była mi najbliższa.

Oczywiście nigdy nie przyszło mi do głowy, by nie szanować innych matek. To moje głębokie uczucie do mojej ojczyzny – matki nie pozbawiło mnie uczucia podziwu, a czasem nawet wzruszenia, gdy byłem świadkiem okazywania podobnych uczuć przez mych znajomych, nie Polaków, powiedzmy, tęskniących za swoją, podobnie jak moja, po ludzku niedoskonałą, ale kochaną przez nich, ojczyzną.