Prezes Polskiej Żeglugi Bałtyckiej Piotr Redmerski odniósł się do aktu oskarżenia w sprawie słynnej stępki. Ujawnia manipulacje polityków PiS i to, jak był szantażowany. Za prezesem wstawiły się związki zawodowe.
W środę poinformowaliśmy, że Prokuratura Regionalna w Szczecinie skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie stępki, która w czerwcu 2017 roku miała być początkiem nowego promu dla tego armatora.
Wszystko okazało się propagandowym spektaklem ówczesnych polityków PiS, którzy szermowali przy tym hasłem "odbudowy przemysłu stoczniowego w Szczecinie". Tymczasem nie było ani projektu promu, ani źródeł jego finansowania, ani zdolności produkcyjnych.
Prom w Szczecinie nie powstał, a blok stali nazwany stępką wciąż zalega na terenie stoczni. Prokuratura oskarżyła ówczesny zarząd PŻB z prezesem Piotrem Redmerskim na czele o to, że "wskutek czynności podejmowanych przez obu podejrzanych PŻB poniosła szkodę majątkową w wielkich rozmiarach w łącznej wysokości 8.118.560 zł". Tyle wyniósł rachunek za całą tą polityczną szopkę.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.







