Tu i teraz przeszłość miała zderzyć się z przyszłością futbolu. Ale spotkanie Cristiano Ronaldo z Laminem Yamalem okazało się jedynie wątkiem pobocznym. Po 90 minutach nudy kluczowe role obsadzili rezerwowi - Ferran Torres podał do Mikela Merino, który strzelił jedynego gola. Hiszpania pokonała Portugalię 1:0 i awansowała do ćwierćfinału, a fotoreporterzy rozpoczęli polowanie na Ronaldo.

Cristiano Ronaldo długo nie płakał. Zaraz po meczu oddalił się nieco od kolegów, by znaleźć przestrzeń do zadumy. I tam, wyraźnie zamyślony, spoglądał to w niebo, to na murawę. Zaglądali mu w oczy wszyscy fotoreporterzy i operatorzy kamer. Żaden z nich nie chciał też przegapić momentu, gdy podejdzie do niego Lamine Yamal. Podali sobie ręce, a wszyscy dookoła musieli mieć wrażenie, że wreszcie mają na kartach pamięci symbol, którego od początku szukali - żegnający się z mistrzostwami świata portugalski weteran i wkraczający do ćwierćfinału swojego pierwszego mundialu hiszpański nastolatek. Przeszłość i przyszłość futbolu na jednym obrazku. I to faktycznie był obrazek niezwykle dla tego meczu symboliczny, bo ich obu zabrakło tu i teraz, w tym konkretnym spotkaniu. Ten mecz bohaterów znalazł dopiero na ławce rezerwowych. Znacznie mniej oczywistych.