Gdyby tenisistki z najlepszej dziesiątki rankingu WTA brały pod uwagę wyniki Wimbledonu, niemal wszystkie po każdej edycji powinny zmienić swój cały zespół.

Po sensacyjnej – wciąż uważanej za sensacyjną wbrew okolicznościom! – porażce Aryny Sabalenki z Naomi Osaką, Białorusinka stwierdziła, że teraz idzie się upić w sztok. Potem wyleczy kaca i wróci do formy. Bolesne, przedwczesne porażki poniosły na Wimbledonie liderka światowego rankingu WTA, wiceliderka oraz trzecia na liście. W sumie z najbardziej prestiżowego turnieju odpadło szybciej niż się spodziewano, pięć z sześciu najlepszych w zestawieniu supergwiazd, mimo że o triumfie w Londynie wszystkie marzą najbardziej. Tego zaszczytu na trawiastych kortach dostąpiły tylko trzy zawodniczki z dzisiejszej elitarnej "dziesiątki" rankingu WTA: Iga Świątek, Jelena Rybakina i Barbora Krejcikova.

Gdzie są dominatorki tenisa?

Idąc dalej – krótki rzut oka na turniejowe wyniki dowodzi, że tylko pięć spośród 16 najlepszych singlistek tegorocznego Wimbledonu należało do czołowej dziesiątki rankingu WTA. Tylko trzy z nich przeszły do ćwierćfinału, czyli wywalczyły miejsce wśród najlepszej ósemki: Jessica Pegula (WTA 4), Coco Gauff (WTA 7) i Karolina Muchova (WTA 9).