Nowa linia tramwajowa na Białołęce usprawni dojazd do osiedli, które deweloperzy wznoszą na dawnych terenach przemysłowych. Wobec braku miejsca na tory przy blokach urzędnicy skłaniają się do zarzucenia niektórych wariantów i zapowiadają poszerzenie ul. Płochocińskiej.

W obecnych granicach Białołęki pierwsza trasa tramwajowa powstała w PRL. Wtedy zapewniała dojazd masom pracującym w zakładach przemysłowych Żerania Wschodniego. Teraz to odludne rejony miasta, do których na stałe dociera tylko jedna linia 4. W 2012 r. oddano tory przez "most północny" na Tarchomin, w planach są też trasy na Zieloną Białołękę i wzdłuż ul. Modlińskiej.

Dwa lata temu powstały rozjazdy i nowy odcinek torów do zajezdni Annopol, która docelowo ma obsługiwać aż 150 wagonów. To najnowocześniejsze w Polsce i pełne ekologicznych rozwiązań zaplecze wisi na jedynym dojeździe o długości 5 km od południa. Zajezdnia Annopol zostałaby odcięta, gdyby po drodze doszło do wypadku, np. gdzieś na Bródnie, albo podczas remontów torów. Dlatego dwa lata temu Tramwaje Warszawskie zaczęły przygotowania do wytyczenia alternatywnego dojazdu od północy. Roboczo nazywany jest on "linią na Brzeziny". Ta inwestycja poprawiłaby też komunikację mieszkańcom osiedli, które powstają w okolicach ul. Płochocińskiej, Marywilskiej czy Kupieckiej.