"Co robicie z piłką nożną?", "dramat z VAR-em będzie tematem rozmów na dekady" - takie głosy pojawiają się po tym, co stało się w meczu Portugalii z Chorwacją. Choć w 13. minucie dogrywki Chorwaci doprowadzili do remisu 2:2, to dogrywki nie oglądaliśmy. Gol nie został bowiem uznany z powodu kontrowersyjnego spalonego. O decyzji i absolutnie szalonej końcówce spotkania mówi niemal cały świat.
Fot. REUTERS/Mike Segar
Chorwacja w dramatycznych okolicznościach przegrała z Portugalią i pożegnała się z mundialem. Medaliści dwóch poprzednich mistrzostw prowadzili od 53. minuty 1:0 po golu Perisicia, ale błyskawiczne z rzutu karnego wyrównał Cristiano Ronaldo. Największe emocje czekały jednak w końcówce. W czwartej minucie doliczonego czasu gola na 2:1 dla Portugalii strzelił rezerwowy Goncalo Ramos, który głową wykończył dośrodkowanie Leao. Mimo to Chorwacja się nie poddała w 103. minucie sama trafiła do siatki za sprawą Josko Gvardiola. Problem w tym, że po analizie VAR sędzia dopatrzył się spalonego. Gol nie został uznany, a Chorwaci nie doprowadzili do dogrywki. O niebywałej dramaturgii w Toronto rozpisują się już media na całym świecie.
Zobacz wideo
"Czujnik i kosmyk włosów posłały Chorwatów do domu". Mocne słowa po nieuznanym golu










