Piłkarski świat żyje obecnie wielką kontrowersją z meczu Portugalia - Chorwacja (2:1) w 1/16 finału mundialu. Drużyna z Bałkanów w ostatniej akcji zdobyła gola na 2:2, jednak został on unieważniony przez VAR z uwagi na ofsajd. Tego spalonego by nie było, gdyby piłka nie dotknęła po drodze Igora Matanovicia, choć żadna powtórka nie daje pewności, że do kontaktu doszło. Niemniej po meczu głos zabrał sam Matanović i jego słowa rzucają na sprawę nowe światło.
Fot. REUTERS/Jeenah Moon
Wściekłość i rozpacz Chorwatów, a także euforia Portugalii. Tak zakończyło się starcie 1/16 finału mundialu. W 13. minucie doliczonego czasu gry drugiej połowy Portugalczycy stracili gola na 2:2, gdy Mario Pasalić dograł w polu karnym do Josko Gvardiola, a ten z bliska pokonał Diogo Costę. Mieli jednak ogromne szczęście, bo analiza VAR wykazała pozycję spaloną asystenta przy bramce, przez co trafienie anulowano. Ta decyzja podpaliła cały piłkarski świat.
Zobacz wideo Mundial. Co się je na stadionach i za ile
Bez tego kontaktu nie byłoby spalonego
















