- Zazwyczaj to ja jestem tym inteligentniejszym na korcie, a dzisiaj nie byłem - stwierdził samokrytycznie Kamil Majchrzak po odpadnięciu w drugiej rundzie Wimbledonu. Polski tenisista, który rok temu odniósł w tym turnieju życiowy sukces, wskazał również, którego momentu w pełnym dramaturgii pięciosetowym meczu z Zacharym Svajdą najbardziej żałuje. Korespondencja dziennikarki Sport.pl Agnieszki Niedziałek.
- Cholernie boli – przyznał w rozmowie z dziennikarzami Kamil Majchrzak. Rok temu płakał ze wzruszenia, gdy niespodziewanie awansował do 1/8 finału Wimbledonu. Niespełna trzy tygodnie temu też był mocno poruszony, gdy wywalczył pierwszy w karierze tytuł ATP, triumfując na trawie w 's-Hertogenbosch. Związane z tymi osiągnięciami nadzieje, że w tegorocznej edycji londyńskiego turnieju wielkoszlemowego również osiągnie świetny wynik, wyparowały w czwartek, po przegranej 6:2, 2:6, 7:6, 4:6, 3:6 z Amerykaninem Zacharym Svajdą.
Zobacz wideo Rozbrajająca odpowiedź Chwalińskiej. To zapamięta z Roland Garros
Nie będzie szybkiej powtórki hitu z udziałem Polaka. Doprowadzenie rywala do ostateczności nie pomogło
Wielu polskich kibiców już od wczesnego popołudnia zacierało z niecierpliwością ręce. Zaczęli w momencie, gdy awans do trzeciej rundy Wimbledonu wywalczył Alex de Minaur. Majchrzak pokonał będącego szóstą rakietą świata Australijczyka w niedawnym finale 's-Hertogenbosch. Do ich ponownego pojedynku jednak teraz nie dojdzie.






