Kiedyś znaliśmy pojęcie "Turniermannschaft" - drużyny turniejowej. Oznaczało to, że w miarę rozwoju imprezy łapaliśmy swój rytm. Te czasy bezpowrotnie minęły - pisze Philipp Lahm, były kapitan reprezentacji Niemiec, mistrz świata w 2014 r., zdobywca Ligi Mistrzów z Bayernem.

Autor jest 113-krotnym reprezentantem Niemiec, złotym medalistą mundialu w 2014 r. (był kapitanem drużyny). Jest regularnym felietonistą, pisał m.in. dla "Gazety Wyborczej" oraz wielu pism niemieckich.

Jestem oszołomiony.

Niemcy po raz trzeci z rzędu odpadają na wczesnym etapie mistrzostw świata. Potrzebuję czasu, żeby dojść po tym do siebie. Słowem-kluczem, wokół którego musi obrócić się cała dyskusja, jest stabilizacja – a tej reprezentacji brakuje od dekady. Niemiecki futbol wciąż nie zdecydował, jak właściwie chce grać. Bez przerwy testujemy nowe pomysły, w kółko rzucamy nowych zawodników na nowe pozycje. Julian Nagelsmann eksperymentował zbyt mocno – i to nie tylko podczas tego turnieju. A przecież budowanie drużyny to proces, który trwa lata.

Brak pewności siebie