2 lipca 2026, 15:00
- Ostatnim, który będzie mi wyznaczał zadania, jest pan minister Przydacz. Niech zajmie się sobą - stwierdził w radiowej Trójce szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. To komentarz do słów prezydenckiego ministra, który apelował do Kosiniaka-Kamysza o "wzięcie się do pracy".
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl
W środę w Waszyngtonie doszło do spotkania szefa Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP Marcina Przydacza z szefem amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio. Rozmowa dotyczyła m.in. kwestii stałej obecności wojsk USA w Polsce. - Mam tutaj głębokie przekonanie, że w oparciu o te dobre decyzje i kierunek polityczny, zielone światło z Białego Domu, teraz już wykonawczo pan wicepremier, minister obrony narodowej stworzy odpowiednie infrastrukturalne warunki do tego, aby wojska amerykańskie mogły być rozlokowane w Polsce - mówił potem Marcin Przydacz na antenie TV Republika.
Z kolei w rozmowie z Polsat News prezydencki minister wskazywał, że otoczenie Karola Nawrockiego "pracuje nad tym, aby ta zgoda została wypracowana". - Natomiast w sensie praktycznym, wykonawczym, no musi to już wykonać pan minister Kosiniak-Kamysz i na to liczymy, że weźmie się w końcu do pracy - zaznaczył.









