"Dziadek, weteran września 1939, uczył mnie wierszy o pułkowniku Janie Kozietulskim. Może stąd to wojsko? Ale myślę, że kiedyś przyjdzie czas, że do zawodu lekarza wrócę". Wicepremier, minister obrony dla "Wyborczej" o swoich korzeniach, ideałach, rozczarowaniach i nadziejach.
Władysław Kosiniak-Kamysz: - Przez dom rodzinny, w którym mieszały się medycyna i polityka. Obie są wciąż we mnie, choć polityka trochę dłużej, bo już od piętnastu lat.
W pandemii byłem wolontariuszem w szpitalu, ostatnio, na dwudziestoleciu ukończenia studiów za medycyną zatęskniłem mocniej.
- Gdy tu wchodziłem, akurat przyszedł SMS z zaproszeniem od rodziców dzieci chorych na SMA, czyli rdzeniowy zanik mięśni. Pamiętam taki gigantyczny impuls, bo to zostaje w pamięci - gdy w poprzednim Sejmie z Darkiem Klimczakiem z ław opozycji mocno walczyliśmy o refundowany dostęp do najnowocześniejszej terapii SMA. I dziś rodzice dzieciaków, które przeszły leczenie zapraszają mnie na pierwszy turnus do Mielna, bym ich odwiedził i zobaczył, co udało się zdziałać.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.







