Poczucie szacunku i uznania dla Kijowa jest w świecie ogromne. Zrozumiał to ostatnio nawet prezydent Trump, a nie pojmuje tego jak się okazuje pan Nawrocki.
Autor, rocznik 1938 r., jest dziennikarzem, pisarzem i publicystą, autorem licznych zbiorów reportaży, wywiadów-rzek z Edwardem Gierkiem i Zbigniewem Bujakiem, był redaktorem naczelnym „Trybuny".
Dziwią mnie bezustanne rozważania skąd się wzięło tak dramatyczne nieporozumienie pomiędzy Ukrainą i Polską? Tymczasem sprawa jest upiornie prosta! Nowy prezydent od początku swej kadencji chwyta się każdej okazji, aby osłabić rząd. Uznaje go oficjalnie za najgorszy w historii. Oznacza to trwałe zerwanie z zasadą kohabitacji. Nieustająca wojna z Tuskiem toczy się jednak ze zmiennym szczęściem, stąd weto programu SAFE i w końcu spóźniona zmiana zdania, aby ten sprzeciw nie został uznany za trwałą kompromitację. Podobnie było z wizytą prezydenta Macrona, który aby nie wymieniać uścisków z Nawrockim spotkał się z Tuskiem w Gdańsku. Tak więc okazało się, że same weta, a jest ich już blisko czterdzieści, to na Tuska za mało. Stąd straty w rankingach partyjnych (PiS) jak i w popularności, którą pan Nawrocki ceni szczególnie.
I wtedy nadarzyła się okazja, aby ten trend zahamować. Jednemu z batalionów walczących z Rosji Ukraińcy nadali imię UPA. Tryb nadawania nazw małym jednostkom jest zwyczajowy i prosty. Do prezydenta przychodzi stosowny papier, który często nawet nie czytając podpisuje bez oporów i jest po sprawie. Okazało się, jednak, że nie dla Pana Nawrockiego, prowadzącego zresztą z pasją, politykę antyukraińską. Wdzięcznie ją przyjmuje, wbrew polskiej racji stanu, prawica. Dlatego nie dziwi, że prezydent tej okazji postanowił nie marnować, traktując ją za okazję rewanżu na... Tusku. Dlaczego na Tusku? Bo jest on głównym dziś promotorem wspierania Ukrainy. Stąd wzięło się kuriozalne żądanie odstąpienia prezydenta Żeleńskiego od podjętej decyzji. A wszystko to pod groźbą odebrania, przyznanego przez poprzednika, Orderu Orła Białego. Nic, że to żądanie bardzo agresywne, było niewykonalne. Dlaczego? Ponieważ dla narodu „pod bombami" tego typu ustępstwo najwyższego przywódcy, byłoby uznane za wyraz słabości. Ukraina nie może sobie pozwolić na nowe afronty. Jej obywatelom wystarczyło usunięcie ich prezydenta z Białego Domu.







