Prokuratura Okręgowa w Warszawie ponownie umorzyła śledztwo w sprawie brutalnego zatrzymania Aleksandry "Moli", aktywistki Strajku Kobiet, której w grudniu 2020 roku policjant miał złamać rękę w kilku miejscach. Śledczy uznali, że doszło do nieszczęśliwego wypadku.
Przypomnijmy: dramat rozegrał się 9 grudnia 2020 roku podczas nocnego protestu solidarnościowego przed Komendą Rejonową Policji przy ul. Wilczej. Zgromadzeni protestowali przeciwko wcześniejszym zatrzymaniom pod Kancelarią Premiera. W pewnym momencie policja zamknęła manifestantów w kotle.
Jak opowiedziała nam 20-letnia wówczas studentka Aleksandra, jeden z funkcjonariuszy zaczął ją przyduszać, ciągnąć za szalik, a następnie wykręcił jej lewą rękę z taką siłą, że doszło do skomplikowanego, spiralnego złamania kości ramiennej. Zamiast natychmiastowej pomocy, spędziła kilkadziesiąt minut w radiowozie. Ostatecznie trafiła na stół operacyjny.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny










