Nasz czytelnik nagrał film z lochą karmiącą młode. Strażnicy miejscy podkreślają, że to ludzie są winni temu, że te zwierzęta uciekają z lasu do miasta, a nie na odwrót.

Nasi czytelnicy zwracają uwagę, że nie trzeba już wycieczki do lasu, żeby zobaczyć zwierzęta, które jeszcze kilka lat temu z lasem się kojarzyły.

W Olsztynie niedawno myśliwi odsłonili rzeźbę jelenia, która ma być atrakcją dla spacerujących w parku Centralnym. W mieście znajdziemy jednak bez problemu także żywe dzikie zwierzęta.

Najbardziej widoczne są dziki, których ciągle przybywa. - Kilka lat temu ASF [afrykański pomór świń, śmiertelna choroba wirusowa, która dotyka wyłącznie świnie domowe i dziki] przetrzebiła przeszło 90 procent ich populacji i spadła ona niemal do zera. Teraz jednak szybko się odbudowuje - zwraca uwagę Jarosław Lipiński, komendant straży miejskiej w Olsztynie. - Warunki w mieście sprzyjają im na tyle, że lochy nawet trzy razy w roku rodzą młode. W każdym miocie jest po 8-10 młodych, więc liczebność stad szybko rośnie.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.