A jednak! Ameryka Donalda Trumpa nie jest na mundialu czymś, czego kibice z zagranicy powinni się bać. Nie potwierdziły się obawy o przemoc i brak poszanowania praw gości. Gospodarze okazali się bardzo gościnni i pełni zrozumienia dla przybyszów. Serwisy społecznościowe zaroiły się od filmików, w których zagraniczni autorzy chwalą gospodarzy mundialu. Aż niektórzy Amerykanie czują się z tym nieswojo.
Przed mundialem 2026 atmosfera była podobna jak przed Euro 2012, gdy telewizja BBC wyemitowała film dokumentalny "Stadiony Nienawiści", a były reprezentant Anglii Sol Campbell ostrzegał kibiców: "Zostańcie w domu, oglądajcie mecze w telewizji. Nawet nie ryzykujcie wyjazdu, bo możecie wrócić w trumnach".
Fobii przed polskimi i ukraińskimi gospodarzami uległo nawet ministerstwo spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, które wydało zalecenie, by "podróżujący azjatyckiego i afrykańsko-karaibskiego pochodzenia zachowali szczególną ostrożność".
Straszyli kibiców przed przyjazdem na mundial
Przed tegorocznym mundialem Amerykańska Unia Wolności Obywatelskich (ACLU), Amnesty International i 120 innych organizacji pozarządowych wydało oświadczenie z ostrzeżeniem dla fanów. Obrońcy praw człowieka ostrzegali przed "rosnącym autorytaryzmem i narastającą przemocą" w USA. Wzywali do przemyślenia decyzji o przyjeździe na turniej z uwagi na "pogarszające się przestrzeganie praw człowieka w Stanach Zjednoczonych oraz brak znaczących działań i konkretnych gwarancji FIFA, miast gospodarzy czy rządu USA".






