Wspaniale ogląda się kolaps tego bohatera z dystansu, przez barierę z ekranu. Z bliska patrzenie na niego mogłoby bardziej boleć.
To historia stara jak literatura.
Wypalony pisarz, który wiele lat wcześniej wydał jedną powieść i jego utalentowany student, bez wysiłku piszący genialne zdania. Profesor Heo Mun-oh murszeje intelektualnie na wydziale literatury prestiżowego uniwersytetu. Opowiada o klasykach uczniom, których bardziej interesują telefony. Wciąż marzy o tym, że po latach ukończy wreszcie drugą książkę. Codziennie chodzi do pracy przekonany o jej bezsensie, od kilkunastu lat żyje z żoną jak ze współlokatorką. Jego smętne życie zmienia się, kiedy czyta wypracowanie jednego ze studentów.
klub "gazety wyborczej"
książki








