Skłonność do nieposkromionego posługiwania się zaimkiem "ja" charakteryzuje pewien typ osobowości. Przydacz pytany cztery razy o obecność przy jakichś wydarzeniach za każdym razem mówił "Ja tam nie byłem".
W czasie wizyty prezydenta Karola Nawrockiego w Waszyngtonie odbył się tzw. briefing Marcina Przydacza, szefa Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP. Analizę merytoryczną jego wypowiedzi zostawmy politologom. Przyjrzyjmy się natomiast jej językowi, bo jest on godny podziwu.
Po pierwsze, ulubionym słowem Przydacza okazuje się „przyczynek". Pojawiło się już w pierwszym jego zdaniu: „Głównym przyczynkiem do tej wizyty [Karola Nawrockiego w USA] było zaproszenie, jakie prezydent Stanów Zjednoczonych, pan Donald Trump, wystosował wobec prezydenta Karola Nawrockiego". Przyczynek to zalążek lub ewentualnie wydarzenie będące zalążkiem lub zapowiedzią czegoś. Przydacz traktuje, jak widać, zaproszenie jako wydarzenie, żeby móc posłużyć się swoim ulubionym słowem. W dodatku uważa, że zaproszenie wystosowuje się wobec kogoś, choć prościej byłoby do kogoś. Ale Przydacz albo nie chce, albo nie umie prościej.
skrót wydarzeń dnia
kalendarium










