Air fryery już dawno przestały być tylko kuchenną ciekawostką. Dziś goszczą w wielu polskich domach. Niemal każdy producent przekonuje, że właśnie jego model zapewnia idealnie chrupiące potrawy, zużywa mniej energii i pozwala przygotować zdrowsze posiłki. Po takich zapowiedziach łatwo nabrać wysokich oczekiwań. Uznałam jednak, że najlepszym recenzentem będzie codzienna kuchnia. Dlatego zamiast wierzyć reklamowym sloganom, po prostu zaczęłam korzystać z urządzenia tak, jak robiłabym to każdego dnia.

Do moich testów trafił TEFAL Easy Fry Infrared EY8328E0. To jeden z bardziej zaawansowanych modeli w ofercie marki. Ma 7-litrową misę, moc 1800 W i temperaturę regulowaną od 40 do 230 stopni. Najbardziej zaciekawiła mnie jednak technologia Infra Heat wykorzystująca promiennik podczerwieni. Producent przekonuje, że właśnie dzięki niej potrawy mają piec się szybciej i bardziej równomiernie. Czy rzeczywiście tak jest?

Zobacz wideo Ewa Chodakowska w "Z bliska"

Technologia podczerwieni pod lupą. Marketing czy faktycznie robi różnicę?

Oczywiście nie prowadziłam żadnych laboratoryjnych testów ani nie mierzyłam każdej minuty ze stoperem w ręku. Interesowało mnie przede wszystkim jedno: czy w codziennym gotowaniu rzeczywiście będzie szybciej i wygodniej? Już po kilku dniach zauważyłam, że urządzenie błyskawicznie osiąga odpowiednią temperaturę. Obiad trafiał na stół wcześniej niż wtedy, gdy korzystałam z poprzedniego air fryera, nie wspominając już o klasycznym piekarniku, który najpierw trzeba porządnie rozgrzać.